wtorek, 26 lutego 2008

terapia

Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście... Przez jakiś czas mnie tu nie będzie. Liczę do miliona. Dla uspokojenia nerwów i z obawy przed popełnieniem kolejnego głupstwa.

1 komentarz:

www.zizidancehall.bloog.pl pisze...

Po co się męczyć i liczyć do miliona? Może wystarczy wziąć głęboki oddech...