piątek, 29 lutego 2008

dla Agnieszki

rest your head
you worry too much
it's going to be alright
when times get rough
you can fall back on us
don't give up
please don't give up

don't give up
'cause you have friends
don't give up
you're not the only one
don't give up
no reason to be ashamed
don't give up
you still have us
don't give up now
we're proud of who you are
don't give up
you know it's never been easy
don't give up
'cause I believe there's the a place
there's a place where we belong

Fragment przepięknej piosenki w wykonaniu Petera Gabriela i Kate Bush.
Wzrusza i ściska za gardło.

motto na kolejny dzień

"I znów upór żeby powstać i znów iść i dojść do celu..."

czwartek, 28 lutego 2008

dobranocka

Zapytałam kiedyś: „Boisz się mnie?” Zapytałam kogoś, powinnam siebie. Tak dobrze się znam, a mimo wszystko wciąż nie umiem przewidzieć swojego zachowania. Dzisiaj mówię „tak” i wierzę w „tak”. Jutro powiem „nie” i będę gryźć trawę, by nadać temu słowu wymiar prawdy. „Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie...” Nie znam dnia ani godziny. Czy za kilka minut będę pławić się w morzu dobrego humoru czy tonąć we łzach – wciąż jest dla mnie tajemnicą. Kobieta „wietrzną istotą" jest??? Ech, Romantyzm... :)
(Ale tu i teraz dalekie jest od dawnych ideałów, nie rozumie co to wątpienie i zawahanie. Nawet burza hormonów jest już wątłym argumentem)

Mdli mnie. Dążę do poznania i nie chcę nic wiedzieć. Burzę i buduję na nowo. Jestem nieszczęśliwa, gdy Cię widzę, szczęśliwa, gdy schodzisz mi z oczu. Pogrążam się w rozpaczy, kiedy milczysz, raduję, czując Twoją obecność (tylko nie ubzduraj sobie, że mam na myśli CIEBIE!)

Kręcę się, kręcę, coraz szybciej i szybciej, obrazy wirują przed moimi oczami jak oszalałe, a teraz w górę i w dół, w górę i w dół...

Ciemno i cicho. Faluje już tylko powietrze. Czas na sen

podróż w czasie

Mam jedenaście lat. Siedzę na podłodze i słucham Niemena. „Teraz masz szesnaście lat owszem to jest coś. Lecz kiedyś swój egzamin jeszcze zdasz, przejdzie cała złość, cały gniew”. W tle charakterystyczny dźwięk igły trącej o winyl, delikatny szum obracającej się płyty, od czasu do czasu jakieś trzaski i zgrzyty (ubodzy Ci, którzy nigdy nie zaznali przyjemności słuchania muzyki z czarnego krążka). Siedzę i marzę o tym, by mieć wreszcie te upragnione szesnaście lat, które wydają mi się wiekiem niemalże dojrzałym. Móc uwierzyć, że król śpiewa tę piosenkę specjalnie dla mnie. Mieć prawo do buntu i własnego zdania przysługującego osobom we „właściwym” wieku.

Za kilkadziesiąt godzin jadę na urodziny osiemnastoletniego anioła. Kruchego i nieopierzonego. Dzieli nas dystans dwunastu lat życia i milionów lat świetlnych doświadczenia. Sama tak niewiele jeszcze wiem, wciąż gubię się w zawiłościach dni codziennych. A to niewinne blond stworzenie jawi się w moim umyśle jako istota zupełnie bezbronna, szczenię, dla którego świat szykuje już rozliczne pułapki. Chciałabym dać mu
w prezencie kosz własnych błędów. Kwiaty zwiędną, pieniądze wylądują w sklepowych kasach, prezenty skończą w kuble na śmieci. Błędy są nieśmiertelne, bo należą do przeszłości Ich poznanie jest nadzieją na przyszłość, szansą na odnalezienie własnego szczęścia bez wykonywania zbędnych kroków.

wtorek, 26 lutego 2008

terapia

Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście... Przez jakiś czas mnie tu nie będzie. Liczę do miliona. Dla uspokojenia nerwów i z obawy przed popełnieniem kolejnego głupstwa.

poniedziałek, 25 lutego 2008

list do kogoś, kto i tak go nie przeczyta

Warto było???? Obniżyć moją samoocenę do zera, kłapiąc bez ładu i składu na forum publicznym o sprawie, o której ma się niewielkie pojęcie??? Mądrzyć się i puszyć, stroszyć, negować??? W imię czego? Własnych niezaspokojonych ambicji? Mieliśmy iść razem tą samą ścieżką, tylko nikt mi nie powiedział, że natknę się na niej pewnego dnia na wielkie gówno. Ja zawracam. Trudno, muszę się cofnąć do punktu wyjścia. Posklejać i poukładać, Bóg jeden wie po raz który. Wbić sobie do łba, że kierowanie się zasadą ograniczonego zaufania jest najlepszą ochroną przed innymi. Głupia jestem. Zaufałam Ci. Po jaką cholerę? Biegłam do Ciebie z każdą sprawą, wywlekałam to co powinnam była zachować dla siebie, bo wierzyłam, że mamy to samo w głowie. Głupia, głupia, głupia. Nie umiem nawet jednoznacznie napisać co czuję. Chciałabym wybuchnąć, przesłać pod Twoim adresem pełen wachlarz znanych mi przekleństw, ale po co? Nie wzbudzę już w Tobie nawet litości. Dobra, dość tego. "Pani ..." otrząsa się i idzie dalej. Z dala od Ciebie, bo tak będzie lepiej, łatwiej i w ogóle ...ej. Zresztą Tobie i tak jest wszystko jedno.