czwartek, 12 listopada 2009

przed długimi, zimowymi nocami

Noc nie jest porą ciemności. Czyż ogień nie prezentuje się najpiękniej właśnie nocą? Nie ważne czy iskry skaczą po zakątkach domowego kominka, w ognisku na górskiej polanie czy po knocie świec na stole, przy którym zasiadasz. Patrzysz na płomień i czujesz się bezpiecznie. A dlaczego by nie rozpalić ognia w sobie? Spróbuj. Usiądź wygodnie w ulubionym fotelu, połóż na ulubionej kanapie. Zamknij oczy. Pojawiają się pierwsze ogniki. Czujesz jak kojące ciepło i światło docierają do każdego zakątka twojego ciała? A teraz wrzuć do żaru wszystkie troski minionego dnia. Jedną po drugiej. Wyjmuj je z głowy i z serca. Nie zastanawiaj się czy to słuszne. Za długo rosły w twojej głowie, pielęgnowane myślami i wspomnieniami. Jeśli chcesz, skrop je łzami. One nie zniszczą ciepła, bo tylko od Ciebie zależy jak długo będzie palił się ogień. Możesz zaprosić do siebie przyjaciół. Powiedz głośno, że cieszysz się, że są. Te słowa dotrą do nich, nawet jeśli śpią właśnie wtuleni w miękką pościel. Tańcz wokół światła. Widzisz, znów zaczynasz się uśmiechać. Nie bój się, że świt zastanie Cię wśród zgliszczy. Nim słońce wstanie zrodzą się z nich: spokój i nadzieja. Już teraz możesz wyczuć ich obecność. Czujesz się panem siebie. Już wiesz jaka siła w Tobie drzemie…
Nocą najpiękniej podróżuje się w głąb siebie.


Tekst pochodzi z publikacji "Optymizm na każdą porę" wydanej w ramach projektu "Optymizm pilnie poszukiwany".