niedziela, 22 marca 2009

wiadomość dla I.

Jesteś póki co wyspą na oceanie mętnej beznadziei uczuć, który otacza mnie od kilku miesięcy. I jesteś kolejnym umocnieniem mojej wiary, ze cuda się zdarzają i trzeba w nie mocno wierzyć. A cud to nie materializacja rzeczy pozornie niemożliwej, ale nadejście tej oczywistej, która, z bliżej nieznanych powodów, unikała nas do tej pory jak przysłowiowego ognia. Ja czekam wciąż na swój, są tacy, którzy właśnie zwątpili w jego istnienie. Nie prześlę im Twojego prezentu dla mnie - tych kilkudziesięciu znaków, które przyniosły mi dziwny spokój i przekonanie, że będzie dobrze. Napiszę im, że szukania własnego szczęścia trzeba czasami zacząć od szczęścia innych, bo ono jest zaraźliwe. Pozwólmy temu co nie jest nasze pomieszkać w naszej głowie. Pokarmmy się trochę smakołykami z cudzego talerza, zanim przystąpimy do uczty przy naszym własnym stole.

sobota, 14 marca 2009

dla mojego chrześniaka

http://lidkaaa.wrzuta.pl/audio/1VDniMOFH9/kolysanka_dla_okruszka_-seweryn_krajewski

czwartek, 12 marca 2009

na nowo

Byłam na Ciebie zła mój Aniele – wybacz. Zastanawiałam się po co znów każesz mi tak uparcie dobijać się do znajomych drzwi. Fakt, widziałam ogień - symbol szczęścia i ciepła, ale uwierz mi, czułam, że na końcu tej drogi nie widzisz happy endu. Stąd moje nerwy i dni pełne myśli
i pytań, na które odpowiedź znał tylko czas. Długo się przeciągał, a ja nie miałam odwagi stawić mu czoła. I wierzę, że Ty go w końcu zmusiłeś do poddania się i do wyciągnięcia ze mnie słów, które rozpędziły karuzelę. Świat wirował, czas śmiał się ze mnie, ale ja trzymałam się kurczowo pionu, bo gdzieś tam w tle wciąż majaczyły mi białe skrzydła. Palce jeszcze bolą od uderzeń w drewno, ale karuzela kręci się coraz wolniej, tak, że mogę nawet wyraźnie widzieć Twoją uśmiechniętą twarz. Teraz już wiem, że trzeba było zakręcić się aż do omdlenia raz jeszcze, by już wkrótce móc spokojnie iść, bez obawy o utratę równowagi.