poniedziałek, 29 września 2008

po prostu

Gdybym umiała czytać w Twoich myślach, cóż bym w nich znalazła? Jaką rolę gram teraz w Twoim teatrze?
Gdy byłam małą dziewczynką chciałam być królewną, później nauczycielką – najpierw ojczystego języka, a w końcu życia. A dzisiaj? Nie mam zbyt wygórowanych ambicji. Byłabym szczęśliwa, gdyby smakowały Ci moje obiady. Cieszyłyby mnie wspólne wieczory wtulone w ciepły koc
z filmowym obrazem na kilkunastu calach, albo i bez, byle z Tobą. Kilka płatków w wazonie, słodycz na podniebieniu i wszystkie te znaki, dzięki którym nie potrzeba słów.
Czyż nie cudownie byłoby stać się czyimś sukcesem?
Zobacz, nie mam krągłości Marilyn Monroe, ust Moniki Bellucii, ani nóg Naomi Campbell, ale mam serca całkiem spory kawałek i przyzwoitą ilość szarych komórek. Gdybyś chciał mogę oddać oba swoje skarby i cielesność nieidealną też dorzucić. Zastanawiam się czego pragniesz
i gdzie chcesz dojść. Zostawiliśmy już za sobą tyle śladów. Wciąż jednak możemy zgubić się
w tłumie, zapomnieć o wczoraj i szczęśliwie gnać przed siebie aż zobaczymy drugi brzeg.