Ileż to razy mówili Ci, że jesteś „nienormalny”. W końcu nawet zacząłeś w to wierzyć. Gówno prawda. Jesteś wrażliwy. I smutny. Czasami zbyt smutny. Spójrz na mnie. Widzisz? Ja też się boję. Płacz jeśli chcesz. Idź pod ten most nad kamienistą rzeką i krzycz najgłośniej jak potrafisz. Tuk tuk, tuk tuk – dyszący potwór ciągnie za sobą wagony z dziesiątkami istnień. Pociągnie i twój ból. Zabierze do wielkiego miasta gdzie panowie w uniformach odstawią go na boczny tor. A ta łza na policzku? Pochyl się i zanurz rękę w wilgotnym szumie. Dotknij swojej twarzy. I już nie ma słonej kropli. Zatopiłeś ją w krystalicznym darze natury. Płynie z milionami sióstr, póki palące słońce nie wyciągnie jej wysoko w górę. Nie odchodź za daleko, proszę. Ucieczka nic nie da. On jest w tobie, nie zgubisz go w żadnej krętej uliczce. Musisz uzbroić się w cierpliwość. Wiem jak boli, gdy ktoś tłucze się w głowie. Ale w tej grze nie ma remisu, więc nie pozwól mu wygrać. Ubierz go w szarość, a zniknie bez śladu.
Zaufaj sobie. Granice twoich możliwości są tylko ułudą. Możesz tyle ile chcesz. Możesz nawet zapomnieć. O bólu, łzie i o nim.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz