Zapytałam kiedyś: „Boisz się mnie?” Zapytałam kogoś, powinnam siebie. Tak dobrze się znam, a mimo wszystko wciąż nie umiem przewidzieć swojego zachowania. Dzisiaj mówię „tak” i wierzę w „tak”. Jutro powiem „nie” i będę gryźć trawę, by nadać temu słowu wymiar prawdy. „Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie...” Nie znam dnia ani godziny. Czy za kilka minut będę pławić się w morzu dobrego humoru czy tonąć we łzach – wciąż jest dla mnie tajemnicą. Kobieta „wietrzną istotą" jest??? Ech, Romantyzm... :)
(Ale tu i teraz dalekie jest od dawnych ideałów, nie rozumie co to wątpienie i zawahanie. Nawet burza hormonów jest już wątłym argumentem)
Mdli mnie. Dążę do poznania i nie chcę nic wiedzieć. Burzę i buduję na nowo. Jestem nieszczęśliwa, gdy Cię widzę, szczęśliwa, gdy schodzisz mi z oczu. Pogrążam się w rozpaczy, kiedy milczysz, raduję, czując Twoją obecność (tylko nie ubzduraj sobie, że mam na myśli CIEBIE!)
Kręcę się, kręcę, coraz szybciej i szybciej, obrazy wirują przed moimi oczami jak oszalałe, a teraz w górę i w dół, w górę i w dół...
Ciemno i cicho. Faluje już tylko powietrze. Czas na sen
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Alicja, widzę że Ty również postanowiłaś wypełnić przestrzeń internetową :) Szkoda tylko, że tak smutno....
Magda
A gdyby tak pokochać ten stan,
I jeździć na karuzeli życia.
Nikt w tym Lunaparku nie jest sam,
I tyle jeszcze do odkrycia.
;-), ;-), ;-), ;-), ;-), ;-)
Prześlij komentarz