wtorek, 23 października 2007

liście

Kraków. I nagle uświadamiasz sobie, że spartoliłaś 10 ostatnich lat swojego życia. Wspomnienia, które dotychczas były miłym sentymentem, teraz wyciskają ci łzy z oczu. Przechodzisz koło barów gdzie jadaLIŚCIE, bankomatów, z których wypłacaLIŚCIE pieniądze, kin, do których chodziLIŚCIE, konsulatu, przed którym spędziLIŚCIE kilka godzin w oczekiwaniu na wizę, przystanków, sklepów, miejsc, których już nie ma, a które lubiLIŚCIE. I myślisz sobie: Kurwa, jaka z ciebie zupełna kretynka, dałaś się ponieść Bóg wie czemu i teraz masz za swoje". Ano mam. A w głowie ciągle ...liście, ...liście, ...liście :(

Brak komentarzy: