czwartek, 12 marca 2009

na nowo

Byłam na Ciebie zła mój Aniele – wybacz. Zastanawiałam się po co znów każesz mi tak uparcie dobijać się do znajomych drzwi. Fakt, widziałam ogień - symbol szczęścia i ciepła, ale uwierz mi, czułam, że na końcu tej drogi nie widzisz happy endu. Stąd moje nerwy i dni pełne myśli
i pytań, na które odpowiedź znał tylko czas. Długo się przeciągał, a ja nie miałam odwagi stawić mu czoła. I wierzę, że Ty go w końcu zmusiłeś do poddania się i do wyciągnięcia ze mnie słów, które rozpędziły karuzelę. Świat wirował, czas śmiał się ze mnie, ale ja trzymałam się kurczowo pionu, bo gdzieś tam w tle wciąż majaczyły mi białe skrzydła. Palce jeszcze bolą od uderzeń w drewno, ale karuzela kręci się coraz wolniej, tak, że mogę nawet wyraźnie widzieć Twoją uśmiechniętą twarz. Teraz już wiem, że trzeba było zakręcić się aż do omdlenia raz jeszcze, by już wkrótce móc spokojnie iść, bez obawy o utratę równowagi.

1 komentarz:

magda m pisze...

ale się cieszę, że nastąpiła reaktywacja! czekam na więcej :)